Jak mi minął ostatni rok pod względem finansowym

Długo czasu mnie tu nie było, więc wypada co nieco napisać co się stało przynajmniej z częścią moich finansów. W końcu pierwotna tematyka bloga do czegoś zobowiązuje. Szaleństw się nie spodziewajcie, ale kilka wartych uwagi spraw przez rok się uzbierało, także zamierzam skrobnąć parę słów na ten temat.

Jezioro
http://www.flickr.com/photos/pagedooley/

Nudne oszczędzanie

To jest chyba temat, który szybkich inwestorów interesuje najmniej. Może dlatego, ponieważ trudno nazwać to inwestowaniem.

Jeszcze w czasie kiedy pisałem bloga regularnie, postanowiłem oszczędzać 7 zł tygodniowo. Jakby nie patrzeć, 1 zł dziennie chyba każdy da radę odłożyć. Ustawiłem więc stały przelew i co siedem dni wspomniana suma leciała na konto oszczędnościowo. Mowa tu o eMAX Plusie w mBanku, które na kolana nie powala, ale przy obecnych kwotach oprocentowanie nie gra aż tak istotnej roli i bardziej zależało mi na zwykłej organizacji – oddzieleniu pieniędzy „na co dzień” od oszczędności. Wydaje mi się, że cel został osiągnięty – pieniędzy tych nie dotknąłem do dziś. 365 zł odłożone bez wysiłku w ciągu roku – czemu nie?

No dobra, z tym dotykaniem to muszę trochę sprostować. Dotykałem i to nie raz. Była to jednak forma kredytu oprocentowanego na 0%, który udzielałem sam sobie. Czasem wypadły mi niespodziewane wydatki, czy po prostu trochę bardziej zaszalałem w danym miesiącu i potrzebowałem gotówki. Zawsze jednak później całą „pożyczkę” spłacałem, i tak na przykład teraz jestem tylko 100 zł na minusie. 🙂 Niedługo saldo ujemne zjedzie do poziomu ok. -1500 zł, bo znów czeka mnie większy wydatek, tym razem jednak od dawna zaplanowany i mam nadzieję całe „zadłużanie się” będzie w całości kontrolowane. Działa to trochę u mnie jak fundusz bezpieczeństwa.

Mniej nudne oszczędzanie

Podobnie ustaliłem też już dosyć dawno, że co miesiąc 100 zł leci na fundusz inwestycyjny. Od długiego czasu jest to Legg Mason Akcji i na dzień dzisiejszy wartość moich jednostek uczestnictwa wynosi 2024,33 zł. Przyznam się szczerze, że nie śledzę ile jestem w rzeczywistości do przodu (lub nie) i obawiam się, że w stosunku do sumy wszystkich moich wpłat mogę być parę złotych na minusie. Parę ładnych miesięcy temu zaliczyłem niezłą obsuwę i w ciągu tygodnia lub dwóch wartość moich aktywów spadła o jakieś 300 zł lub 400 zł – dokładnie już nie pamiętam. Jednak nie spękałem i moje stówki dalej tam wpływały. Od początku tego roku, nie licząc moich stałych dopłat, wartość wzrosła o jakieś 200 zł, więc spokojnie wpłacam dalej i traktuję to jako inwestycję bardzo długoterminową (rzędu 20 – 25 lat).

Wspomnę może jeszcze, że tak całkiem obojętny na procenty w bankach nie jestem i założyłem niedawno konto w Deutsche Banku. Całkiem sympatycznie. Konto oszczędnościowe na 8,1 %, wszystkie bankomaty bez prowizji i karta bezpłatna po jakiejkolwiek transakcji w miesiącu. W porównaniu mBank wypada bardzo blado, dlatego już zastrzegłem u nich kartę. 🙂

Coś innego?

Innych przygód finansowych sobie nie przypominam. Mogę jednak powiedzieć co chodzi mi po głowie teraz. Skoro te 7 zł już tak od jakiegoś czasu co tydzień odkładam, pasowałoby coś z tą gotówką zrobić. Taka forma kapitału w dzisiejszych czasach nie jest najlepszym rozwiązaniem i na pewno warto rozejrzeć się za innym sposobem przechowania tej wartości. Dobrą opcją jest inwestycja w siebie, jednak na to znajdę jakoś środki, a to co mam, chciałbym wykorzystać inaczej. Myślałem o zakupie jakiegoś złota – ładne toto, świeci się no i w trudnych czasach może okazać się jedynym zabezpieczeniem. Chciałbym jednak zacząć od czegoś bardziej lajtowego, a że kiedyś co nieco interesowałem się monetami, tak teraz zainteresowała mnie polska srebrna Jadwiga. Też czaję się do tego jak pies do kiełbasy, ale wierzcie mi, w końcu pęknę i zamówię sobie jedną lub dwie, ewentualnie siedem (no dobra, trzy). Zawsze będzie to jakieś poczucie, że gotówka nie leży bezczynnie i marnuje się, podczas gdy można z nią zrobić krejzi rzeczy.

Zarobki z bloga

Tutaj nawet ciekawa sprawa. Choć opuściłem bloga, zdawałoby się, całkowicie, ten zaczął wtedy przynosić mi regularne dochody. Co prawda mówimy o kwotach rzędu ok. 60 zł / msc ale jednak. Zawsze miło dostać na cukierki. Trochę smutniej zrobi się, gdy przyjdzie czas na rozliczanie PIT 2011.

Jest to dla mnie dodatkowy bodziec, żeby kontynuować pracę. Jak widać, dochód pasywny działa, ale zyski są proporcjonalne do włożonej na początku pracy. Ja na razie zasłużyłem tylko na tyle, ale jak Bóg da, to chciałbym się jeszcze troszkę w tych całych internetach pobawić i może powiększyć kwotę o jedno zero na końcu. Będę się starać w miarę na bieżąco pisać o moich przedsięwzięciach, jeśli coś ciekawego się urodzi.

To by było na tyle

Niestety, nie udało mi się dotrzymać terminu wpisu na czwartek i spóźniłem się o 0,5 h, ale mam nadzieję, że spotka się to ze wyrozumiałością z Waszej strony. 🙂 Na następny raz postaram się już być punktualny i ponudzić tych, którzy czasem tu zaglądają.

 



3 komentarze do “Jak mi minął ostatni rok pod względem finansowym

  1. Ten wpis okazał się dla mnie wielce przydatny, bo zastanawiałem się od jakiegoś czasu, do którego banku przenieść swoje pieniądze, a mam konto w Millennium. Brałem pod uwagę głównie mbank, ale teraz przyjrzę się dokładniej temu Deutsche skoro polecasz. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Subskrybuj bez komentowania