Dotpay – rozwiązanie bolączki (nie)zarabiających blogerów?

Ostatnimi czasy sporo autorów polskiej blogosfery zastanawia się, jak legalnie można zarobić w sieci sprzedając swój produkt. Może już nie tyle „jak” co może bardziej „czy warto?” lub ewentualnie „jak to cholerstwo obejść?”. Krótko mówiąc, z przepisami w naszym kraju mamy przesrane i często uczciwemu człowiekowi po prostu nie opłaca się rozpocząć legalnej działalności lub w najlepszym przypadku, mówiąc łagodnie – nie jest to łatwe. Wydaje mi się, że znalazłem pewien sposób na pobieranie opłaty za swoje produkty – legalny i prosty. A ludzie we wsi mówią o nim…

© dotpay

Na czym to polega?

Pod uwagę wezmę opcję dla osób prywatnych, nieprowadzących działalności gospodarczej. Zakładam, że jeśli ktoś już zdecydował się założyć firmę i tak już wie co i jak. 😉 Warto pamiętać, że w dotpay można zarejestrować bez problemu konto firmowe.

Wróćmy do sedna sprawy. Dlaczego usługa wydaje mi się atrakcyjna? Po pierwsze, nie wymaga prowadzenia działalności gospodarczej. Płatności za nasze produkty pobieramy w formie kodów SMS. W przypadku przelewów konieczna jest zarejestrowana działalność gospodarcza, choć nie jestem jeszcze pewien. Tak sprawa jest opisana w FAQ dotpay:

Nie prowadzę sklepu ani serwisu internetowego, ale chcę przyjmować płatności za sprzedaż moich towarów/usług w Internecie. Czy jest to możliwe?

Tak. Dotpay umożliwia przyjmowanie płatności za dowolne usługi lub sprzedawane towary przez osoby, które np. sprzedają towary na aukcjach internetowych, oferują towary lub usługi na swoich stronach www oraz chciałyby przyjmować zapłatę przy pomocy kart płatniczych oraz innych kanałów płatności. Prostota usługi Dotpay Aukcja polega na tym, że osoba dokonująca płatności musi znać jedynie numer odbiorcy płatności (ID) – i po wejściu na odpowiednią stronę serwisu dokonuje płatności. Można to również zrealizować poprzez podanie w wiadomości e-mail lub na stronie internetowej odpowiednio przygotowanego hiperlinku zawierającego informacje o odbiorcy, tytule płatności oraz kwocie.

Oprócz tego, jak wół stoi:

Czy aby korzystać z usług Dotpay muszę mieć zarejestrowaną własną działalność gospodarczą?

Nie. Z usług Dotpay mogą korzystać zarówno podmioty gospodarcze, jak i osoby prywatne nie prowadzące działalności gospodarczej.

Jak widać, zapowiada się ciekawie. Dla przykładu trzymajmy się jednak płatności poprzez SMS. Delikwent wysyła SMSa pod wskazany numer, dostaje kod, wklepuje na stronce i otrzymuje dostęp do płatnej treści. Oczywiście istnieje jeszcze techniczna kwestia wdrożenia tego na swojej stronie, ale nie to jest tematem tego wpisu.

Kiedy już co nieco zarobimy, następuje najbardziej bolesny moment: prowizja. Otóż w dotpay otrzymujemy 41% ceny (osoba prywatna, do 10 000 zł). Nie jest to nawet połowa, ale cóż. W zamian za to mamy jednak z głowy całą obsługę techniczną  no i…

Kwestię podatkową

Teraz o tym, na czym polega cały myk tego rozwiązania. Po prostu wszystkie operacje są rozliczane w ramach serwisu dotpay, a my na koniec roku otrzymujemy odpowiedniego PITa z zarobkami i rozliczamy się z tego. Coś jak z programami partnerskimi.

Ot i cała magia.

Podsumowując

Cudów raczej z tego nie będzie. Dość spora zaliczka pobierana przez dotpay niekoniecznie zachęca. Ktoś płaci 10zł za, przykładowo, dostęp do płatnej strefy bloga, a my dostajemy z tego 4,1 zł. Nie wszyscy mogą chcieć się na coś takiego zgodzić, jednak mimo wszystko jest to jakieś rozwiązanie. Możemy to potraktować tymczasowo i jeśli okaże się, że nasza strona generuje konkretne zyski, wtedy można się pokusić o założenie działalności gospodarczej… i regularną zapomogę dla ZUSu.

A właśnie. Co do ZUSu, to polecam ostatni numer Equity Magazine i artykuł o piramidach finansowych. Chyba odpowiedzi na pytania z ostatniego akapitu są jasne.

I co? spróbujesz coś zdziałać z dotpay?



7 komentarze do “Dotpay – rozwiązanie bolączki (nie)zarabiających blogerów?

  1. Jeśli chodzi o AdSense i inne pierdółki to też nie mam zamiaru zakładać do tego celu DG tylko wpisywać to w PIT, tak jak wszyscy to u nas robią. I tak jeszcze w większości US nie wiedzą co reklama kontekstowa.

    To czy fiskus się dowie o dochodach, to już inna kwestia. Na pewno lepiej nie ryzykować, jeśli chwalisz się dochodami w postaci raportów na blogu. A jeśli nie… no cóż. Nie wiem czy warto ryzykować.

    W ogóle ciężko budować jakąś swoją markę w sieci i jednocześnie być anonimowym.

    Dobra, bo zaraz jeszcze jakieś ABW mnie zaskoczy za to, że w ogóle myślimy o niepłaceniu podatków. 😉

    Czasem się zastanawiam, czy nie lepiej byłoby kiedyś załatwić sobie obywatelstwo jakiegoś miłego, małego państewka, gdzie takie sprawy podatkowe mają, co tu dużo mówić, w pupie.

  2. co do legalności „niedzielenia” się dochodami to sprawa sprowadza się generalnie do tego czy fiskus o tych dochodach się dowie. a jeśli paypal mu nie doniesie to skąd niby miałby wiedzieć?

    teoretycznie (bez dogłębnej analizy detali) widzę na przykład taki sposób: masz kartę kredytową skojarzoną z paypalem. wybierasz nią z bankomatu cały limit lub tyle co chcesz czy możesz przelać z paypala (zależy co jest większe), robisz na tę kartę przelew z paypala i jakby się ktoś przyczepił to mówisz, że potrzebowałeś gotówki na gwałt, ale potem się rozmyśliłeś z zakupów i wpłaciłeś ją z powrotem. zresztą kto by się tam zasadzał ze szpiegowaniem na jakieś drobniaki po parę stówek. efekt jest taki, że masz w ręku gotówkę, której teoretycznie nie ma, a płacisz jedyne prowizję paypalowi no i jakieś grosze bankowi za wybranie kasy z bankomatu. teoretycznie można by tak nieco kasy obrócić, ale jak zaznaczyłem wcześniej, być może są tu jakieś pułapki o których teraz nie pomyślałem i cały ten pomysł jest g***o warty.

    a co do płacenia normalnego podatku dochodowego to taki APP na przykład ma regularnie z reklam po parę stówek miesięcznie i wątpię żeby zakładał do tego działalność (no chyba że już ma i pod nią podpina te wpływy), a pewnie w PITa to wpisuje jako zarobek z wynajmu internetowej przestrzeni reklamowej czy jakoś tak się to opisuje. a kto cię tam będzie kontrolował czy to z banerów przyszło czy z linków affilliate czy z opychania ebooka?

    moim zdaniem dotpay za bardzo łupi swoich klientów, ale to tylko moje zdanie niech każdy robi ze swoją kasą co mu się podoba.

  3. Też się zastanawiałem, ale jeśli piszą wprost, że działalność gospodarcza nie jest wymagana, to chyba jakieś podstawy do tego mają.

  4. Dokładnie, „po cholerę”. Zostaje jednak jeszcze jedna sprawa: niedzielenie się jest nielegalne.

    A jak byś rozwiązał kwestię normalnego podatku dochodowego? Jeśli masz regularne dochody to by należało założyć działalność gospodarczą. Jeśli ktoś pracuje na etacie, to ok, bo już nie musi się zajmować ZUSem i innymi syfami, ale jeśli ktoś nie ma stałej pracy, to już lipa.

  5. być może źle rozumuję, ale czy nie bardziej się opłaca dostać te 10 PLN, a potem po prostu zapłacić normalny podatek dochodowy, a płatną strefę swojego serwisu zorganizować za pomocą paypala tudzież bliźniaczych systemów (o ile pamiętam prowizja wynosi jakieś nikłe procenty od wypłaty)? a w sumie trzeba by się zorientować czy paypal w jakikolwiek sposób raportuje gdzieś nasze zarobki bo w sumie po cholerę się tym dzielić z fiskusem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Subskrybuj bez komentowania